
W 2009 roku mija 20 lat od kiedy zamieszkał na terenie Kutna, poeta, krytyk, twórca piosenek, dziennikarz, publicysta i animator kultury - Artur Fryz. Piszę więc te kilka słów, bo w Kutnie obowiązują dzisiaj smutne zasady ujęte w celne formuły: „cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie” czy „nikt nie jest prorokiem we własnym domu” i raczej nikomu nie przyjdzie do głowy, by ten skromny jubileusz zauważyć.
Mam prawo tak przypuszczać, bo przez te 20 lat ten wielokrotnie nagradzany w konkursach literackich twórca i niezmordowany poruszyciel życia społecznego, artystycznego i kulturalnego w naszym powiecie nie doczekał się bodaj najmniejszego podziękowania ze strony przedstawicieli lokalnych władz. Poza może jednym oficjalnym listem gratulacyjnym podpisanym, jak mówi z przekąsem, przez ówczesnego wiceprezydenta, który równocześnie na łamach lokalnej prasy pod pseudonimem opluwał jego dobre imię (zakończyło się to procesem). To taki drobny epizod dobrze ilustrujący historię naszego lokalnego bagna.
Oczywiście Fryz nie robi tego, co robi dla pochwał ze strony władzy, ale smutną wystawiają sobie nasi włodarze cenzurkę, nie potrafiąc docenić autentycznej wartości jego działania. A pisze to nie bez kozery, bowiem Artur Fryz jest w tym roku jedynym, zgłoszonym zgodnie z regulaminem przez Środkoweuropejskie Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne ŚRODEK , kandydatem do Nagrody Starosty dla twórców i animatorów kultury z naszego powiatu. Niepokojąco długo trwa jednak procedura podejmowania decyzji w tej sprawie. Obawiam się, że nie kryje się za tym nic dobrego, bowiem to już chyba zwyczaj w Kutnie, że za wolne słowo , poglądy i krytykę władzy się na przykład traci satysfakcjonującą pracę. Pani Starosto mam nadzieję, że nie karze pani w ten sposób poety i animatora kultury oraz organizacji pozarządowej ŚSSK Środek za współpracę z naszym portalem. Jasne jest dziś, że te 20 lat bez żadnego wyrazu uznania ze strony lokalnych władz to przecież nie przypadek. Artur Fryz jest jedną z najbardziej niezależnych postaci kutnowskiego życia publicznego. Nie dał się włączyć w żadną koterię, czy „grupę trzymającą władzę”.
Zwykle mniej więcej w październiku na deskach Kutnowskiego Domu Kultury odbywa się uroczystość wręczenia nagród nauczycielom i twórcom (wiem z doświadczenia, ponieważ byłam współinicjatorką przyznania nagrody dla malarza, rzeźbiarza i poety Andrzeja Moraczewskiego z Żychlina). W tym roku, jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, Zarząd Powiatu zwlekał jak mógł z uchwałą w sprawie przyznania nagrody, oczywiście znajdzie pewnie jakieś pokrętne wytłumaczenie tej sytuacji, bowiem celuje w takich wlasnie zachowaniach.

Dla porządku wymienię kilka z dokonań Artura Fryza. Poeta ma na swoim koncie trzy książki poetyckie. Już pierwsza „miasto nad bitwą. 24 sonety municypalne” doczekała się dobrych omówień na łamach prasy ogólnopolskiej. I była to dobra promocja nie tylko samego autora, ale i naszego miasta i powiatu. One to bowiem zostały w tej poetycko-prozatorskiej książce w sposób afirmatywny sportretowane. Nie ma chyba w polskiej literaturze podobnego wielkością do Kutna i powiatu regionu, który mógłby się poszczycić takim, napisanym współcześnie, literackim obrazem. Docenili książkę czytelnicy i próżno o nią pytać w księgarniach. Cały nakład został dawno rozprowadzony. Niestety, władze miasta Kutna pozostają niewzruszone i nie reagowały przez lata na propozycje wsparcia drugiego, rozszerzonego i poprawionego wydania tej książki. Zresztą tak było również z ostatnią książką poety, której wydawca nie doczekał się na pozytywną odpowiedź wiceprezydenta od kultury. (fot. wspólne miejsca)
Prośby o "miasto nad bitwą" docierają nawet z zagranicy, od autorów piszących, np. o Szalomie Aszu. Kolejne książki to „przed zamknięciem” i „wspólne miejsca”. Ta ostatnia, wydana w 2007 roku, zyskała duży pozytywny oddźwięk w ogólnopolskiej prasie literackiej. Poświęcone jej teksty ukazały się m.in. w „Toposie”, „Nowej Okolicy Poetów”, „Akancie”. W ostatnim ukazał się podsumowujący dotychczasową drogę twórczą autora tekst pod wymownym tytułem „Poeta subito!”. Nie będę wymieniać konkursów literackich, w których twórca został nagrodzony bądź wyróżniony.
Najbardziej sobie chyba ceni pierwszą nagrodę w organizowanym w Płocku ogólnopolskim konkursie „O Liść Dębu”. Od oficjalnych nagród woli spontaniczne znaki zainteresowania czytelników jego twórczością. -
Wielką radość sprawił mi na przykład Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki (tegoroczny laureat NIKE - przyp. red.), który po opublikowaniu w ogólnopolskim wydaniu „Gazety Wyborczej” mojego wiersza pt. „ojcu” wyraził mi pocztą swoje uznanie dla tego tekstu - powiedział Fryz w prywatnej rozmowie. -
Świadectwa tego, że któryś z moich tekstów kogoś poruszył, poszerzył są dla mnie najważniejszym dowodem na to, że warto pisać - dodał.
Niedawno debiutował jako prozaik na łamach czasopisma „Śląsk” tekstem poświęconym kutnowskiemu dworcowi kolejowemu pod intrygującym tytułem
„Pan Przesiadka i Stacja Spacja”. Recenzje współczesnej poezji publikuje na łamach sopockiego „Toposu”.
Jednak nie zajmuje się tylko własną twórczością. Uważnie sekunduje innym twórcom. Nie tylko zresztą literatom, choć bywa jurorem w konkursach literackich. Zachęcał do pracy i życzliwie oceniał dokonania prozatorskie Moniki Szurzec. Niewielu pewnie wie, że był inicjatorem powstania
Klubu Wnerwionych Jajogłowych im. Antoniego Troczewskiego KWJAT - jednej z nielicznych, a może jedynej współczesnej próby powstania klubu inteligencji twórczej w naszym mieście i powiecie. Pełen podziwu dla rzeźb Andrzeja Moraczewskiego z Żychlina doprowadził do zorganizowania dwóch wystaw jego „madonn” w Kutnie i w Łowiczu, napisał sporo wierszy nimi inspirowanych, dbał, aby ten interesujący twórca miał możliwość prezentacji swojej twórczości.

Był życzliwym redaktorem pierwszego i niestety ostatniego tomiku
Szczepana Chróścika, poety z Kutna, który zmarł przedwcześnie. Obecnie pracuje nad redakcją debiutanckiego tomu
Grażyny Baranowskiej. Zapraszał do udziału w różnych projektach mieszkających w Kutnie plastyków:
Krystynę Brzozowską, Halinę Kamińską, Bogumiła Gardolińskiego, Tomka Czyżewskiego i życzliwie sekundował ich poczynaniom. Inspirował do tworzenia świetnych karykatur i prac satyrycznych
Józefa Osóbkę. Współpracował z muzykami, zwłaszcza ze
Zbigniewem Jędrzejczykiem jako kompozytorem wielu melodii do jego tekstów. Ze współpracy z muzykami i młodymi wykonawcami powstał, świetnie przyjęty w Kutnie a także w innych miastach Polski, program poetycko-muzyczny
„Kto w Kutnie nie był...” Warto wymienić niektórych z młodych utalentowanych ludzi, z którymi zdarzyło mu się współpracować i których jakoś inspirował. Są wśród nich:
Maciej Maciejewski (absolwent krakowskiej PWST, obecnie aktor Teatru Muzycznego we Wrocławiu),
Aleksandra Wiwała, Joanna Zielińska, Kamila Gągorowska, Kamila Sawicka, Urszula Borejszo i wielu, wielu innych. Jako instruktor ds. literatury dochował się wielu utalentowanych wychowanków. Wśród nich są studenci Małgorzata Stanik i Maciej Walczak, którzy juz odnosili sukcesy w konkursach literackich a o kolejnych ich osiągnięciach jeszcze pewnie usłyszymy.
(fot. spotkanie autorskie w Ostrowie Wielkopolskim, miejsce urodzenia poety)
Właściwie niemal od początku swojej drogi zawodowej współtworzył historię i teraźniejszość kutnowskiej prasy. „Czas Kutna”, „Kurier Niebieski”, „Życie Kutna”, „Puls Kutna” „Nowy Tygodnik Płocki”, „Tygodnik Płocki” to tylko niektóre tytuły, z którymi w większym czy mniejszym stopniu współpracował. Był inicjatorem powstania i redaktorem naczelnym dwóch z wymienionych tytułów. Zawsze kultura i jej sprawy były w tych pismach jego priorytetem.
Jako animator kultury dał naszemu miastu i powiatowi imprezę, z której zdążyły już zasłynąć w Polsce i poza jej granicami. Od pięciu lat odbywa się w Kutnie ogólnopolski literacki festiwal
„Złoty Środek Poezji” organizowany przez Kutnowski Dom Kultury jako jego impreza autorska. Jest to bodaj jedyna w powiecie impreza, która przez trzy lata z rzędu otrzymywała dotację Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Środkowoeuropejskie Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne Środek, którego był współzałożycielem realizuje też z jego inicjatywy od 5 lat ogólnopolski konkurs dla poetyckich debiutantów. Jedną z ważniejszych tego typu imprez w kraju. W swoich działaniach zawsze dba o to, aby angażować w nie wielu lokalnych twórców i animatorów kultury. Nie ma chyba instytucji kultury w naszym powiecie, z którą by przy czymś na jakimś etapie swojej pracy nie współpracował.
Z pasją angażuje się w działania zmierzające do podniesienia rangi kultury w naszym regionie, włącza się w rozmaite inicjatywy społeczne. Do legendy przeszły np. charytatywny koncert i aukcja dla Marcina, w które zaangażował wybitnych plastyków i muzyków z Polski i regionu. Włączył się w akcję zbierania pieniędzy na remont kościoła w Pleckiej Dąbrowie. Współtworzył stowarzyszenia: „Sursum Corda” i stowarzyszenie „Ad Memorandum”, które przywróciło pamięć o rodzinie Mniewskich. Brał udział w akcji przypominania roli generała Hallera i Hallerczyków w dziejach naszego regionu. Obecnie pracuje nad książką odsłaniającą ciekawe epizody literackie i artystyczne z dziejów naszej ziemi. Mogłabym tak pisać jeszcze długo.
Artur Fryz ma przede wszystkim mało popularny w Kutnie zwyczaj wyrażanie publicznie tego, co myśli. Nawet wtedy, kiedy są to myśli mało przyjemne dla lokalnych VIP-ów czy dla tzw. większości. Czyżby po raz kolejny miał zapłacić za tę swoją niepokorną postawę, która moim zdaniem jest potrzebna naszemu społecznemu życiu jak powietrze. Bez ludzi takich jak on udusimy się tutaj w świecie zbudowanym z fałszywych uśmiechów i oklasków. Czy po raz kolejny małostkowość władzy zwycięży nad zwykłym poczuciem miary i przyzwoitości, które kazałyby przyznać mu tę nagrodę bez wahań? Przekonamy się wkrótce.
na zdjęciu ilustracja z książki miasto nad bitwą