Ponad godzinę trwał protest pracowników kutnowskiego SPZOZ wobec grabieży, jakiej ich zdaniem dopuścił się Tomasz Kłosiński pełniący obowiązki dyrektora szpitala, podejmując decyzję przed Świętami Bożego Narodzenia o potrąceniu z pensji pracowników ponad trzystu złotych z tzw. ustawy 203.
"Złodziej", "na taczki z nim", "wracaj do Witoni" - krzyczeli w desperacji pracownicy, którzy na utrzymanie rodziny w grudniu przed świętami odbiorą około sześciuset złotych pensji. W proteście przeciwko potrąceniom, zwolnieniom na granicy prawa
(aby uniknąć przyporządkowania zwolnieniom grupowym), złemu zarządzaniu szpitalem i tworzeniu przez dyrektora sytuacji niebezpiecznych dla zdrowia i życia pacjentów poprzez niezabezpieczanie obsługującego ich personelu, zjednoczyli się lekarze, pielęgniarki i inny personel medyczny i techniczny, którego dotyczy potrącenie. Przyszli również pracownicy, którzy w tym dniu mieli dzień wolny, dolny hall szpitala wypełniony był po brzegi. Oczywiście nie zabrakło mediów ogólnopolskich i lokalnych.

Jak się można było spodziewać Zarząd Powiatu nie stanął na wysokości zadania, żaden z jego członków nie pojawił się w szpitalu, nie poparł działań dyrektora. Nie było również u jego boku matki chrzestnej radnej
Marii Kowalczyk, jak mawia się o niej - szara eminencja powiatowego i szpitalnego dworu.
Gdzie Starosta? Z kim pan konsultował swoje decyzje, bo nie z nami! Kup nam karpie na święta! - krzyczeli pracownicy.
Trumna z całunem symbolizująca śmierć kutnowskiego szpitala i taczki, na których zdaniem pracowników należałoby wywieźć dyrektora niewątpliwie wystraszyły Tomasza Kłosińskiego, bowiem nie chciał on z pracownikami rozmawiać na holu i zszedł do sali konferencyjnej, do której dopiero pod koniec protestu weszli pracownicy.
Ustawa 203 to potoczna nazwa ustawy z dnia 22 grudnia 2000 r. o zmianie ustawy o negocjacyjnym systemie kształtowania przyrostu przeciętnych wynagrodzeń u przedsiębiorców oraz o zmianie niektórych ustaw i ustawy o ZOZ. Na jej podstawie wszystkim pracownikom publicznych zakładów opieki zdrowotnej zatrudniającym powyżej 50 osób zostały przyznane podwyżki w wysokości 203 zł w 2001 r. i 171 zł w roku następnym. Ustawa nie wskazała jednak źródeł sfinansowania tych podwyżek. Placówki ochrony zdrowia musiały wypłacić z własnych budżetów przyznane podwyżki.
To nie jest wina pracowników, że szpital znajduje się w takiej sytuacji -
mówiła Barbara Mordzak, przewodnicząca szpitalnych związków zawodowych. Za co jesteśmy karani? Żądamy tylko przestrzegania prawa na terenie zakładu pracy, a dyrektor bezprawnie nas zwalnia i odbiera nam i naszym rodzinom pieniądze. Jeśli miałby trochę honoru, to złożyłby już rezygnację.
To nasze pieniądze, czy dyrektor też sobie je potrącił? - podchwytliwie spytała Agnieszka Kowalska ze związków zawodowych. Dyrektor najpierw bez zastanowienia odpowiedział, że tak, a potem
Barbara Mordzak wyjaśniła za niego, że przecież on sobie ich nie mógł potrącić
, bo dyrektorów ustawa 203 nie obejmuje. Cicho natomiast siedział główny księgowy szpitala Zbigniew Wojtczak, nad którym również pomstowali pracownicy.
Obszerna relacja z protestu i komentarz Rzecznika Starostwa już wkrótce.