
Stara mądrość ludowa dysponuje wieloma powiedzeniami, które przekonują nas, że każda sytuacja ma co najmniej dwa aspekty i na każdą można spojrzeć z różnych stron. Jednym z najbardziej znanych jest przysłowie: kij ma dwa końce. Wielu z nas słyszało też pewnie o tym, że: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dobrze, że towarzyszą nam mądrości ludowe, bo inaczej, patrząc na to, kogo nasi radni wybrali do zarządu powiatu i kogo uczynili starostą można by popaść w czarną rozpacz.
Fakt, że mamy najmłodszą i jedną z najgorzej wykształconych i przygotowanych do zarządzania - starostę w Polsce już skłania do pesymistycznych myśli. Jeszcze smutniej, że jest bodaj starostą, która w całych dziejach naszego powiatu wytoczyła obywatelom najwięcej procesów cywilnych. I póki co nie hamują jej impetu w tym zakresie, procesy przegrane. Nie waha się, chociaż w uzasadnieniu postanowienia w jednej ze spraw sąd wyraźnie stwierdza, że działania pani starosty stwarzają wrażenie działań korupcyjnych.
Budzącą co najmniej niesmak jest sprawa, ewidentnie osobista , którą nasza starosta, zamiast starać się jakoś załagodzić, wręcz ukryć, próbowała publicznie przedstawić jako polityczną. Nikt z nas nie jest bez grzechu, ale wciąganie w orbitę publiczną kwestii obyczajowych przekracza znacznie granice dobrego smaku. Za sprawą naszego Dyzmy w spódnicy kutnowska polityka powiatowa osiągnęła już poziom magla. Natomiast w interesie publicznym jest wyjaśnienie, czy bliskie osobiste relacje kutnowskich przedsiębiorców z panią starostą wpływają na pozyskanie zleceń od powiatu przez ich firmy.
Niedawno jednak mieliśmy do czynienia z kuriozum nawet w kontekście przytoczonych faktów! Otóż przewodniczący Samoobrony Andrzej Lepper odciął się wyraźnie od starosty, która została usunięta z jego partii. Okazuje się, że nasi radni powiatowi zafundowali nam starostę, która nie mieści się nawet w - przyznajmy to niezbyt wysokich - standardach moralnych, obyczajowych i intelektualnych Samoobrony.
Paradoksalnie fakt ten, daje nam jakieś światełko w tunelu. Stawia nas bowiem w rzędzie powiatów, które można umieścić w Księdze Rekordów Guinnesa, jeśli chodzi o poziom żenady, jaką przynosi obywatelom powiatu ich starosta. I chyba tylko grą o ten promocyjny wpis w znanej na całym świecie Księdze możemy sobie wytłumaczyć, że kutnowscy radni do tej pory jej nie odwołali.
Tak czy inaczej w najbliższym czasie wymienimy z imienia i nazwiska tych radnych, którzy rozsławiają nasz powiat poprzez swoje rekordowe aspiracje. Żeby wiedzieli Państwo na kogo w następnych wyborach głosować. Chyba, że przekonuje Państwa bardziej, tak jak mnie, mądrość Felka z bramy przy ulicy Narutowicza, który twierdzi, że kupa pozostaje kupą, choćby ją skropić najdrożśzą perfumą. Wtedy trzeba będzie zagłosować inaczej.