
Aleksandra Rzadkiewicz: Czy inwestycja w parkomaty opłaciła się budżetowi miasta i jakie kwoty z opłat za parkowanie wpłynęły od momentu ich wprowadzenia? Jak teraz ocenia pan ich wprowadzenie?
Zbigniew Burzyński: Parkomaty to nie jest de facto inwestycja miasta, chodziło o rozluźnienie ruchu, uzyskanie przepustowości. W 2009 roku kierowcy wpłacili 645 tys. zł z tytułu opłat parkingowych. Z tej kwoty 353 tys. zł stanowił dochód miasta, natomiast 292 tys. zł to dochód operatora. Kwota zaległości to 39 tys. zł. Należności te są w trakcie egzekucji przez Wydział Finansów i Budżetu UM. W 2009 roku wystawiono ponad 1000 upomnień na kwotę 64 000 zł i około 100 tytułów wykonawczych na kwotę 5 600 zł.
Wprowadzenie strefy płatnego parkowania w centrum miasta oceniam pozytywnie, osiągnęliśmy zakładany efekt w postaci zwiększenia ilości wolnych miejsc parkingowych. Oczywiście jak każde nowe rozwiązanie zastosowane w praktyce wymagało wdrożenia kilku zmian, ale w większości mamy pozytywne sygnały, że wreszcie można zaparkować w centrum.
ARZ: Jak to się dzieje, że w większości miast Polski i Europy, jeśli już nawet wprowadza się parkomaty, to nie pobiera się opłat za parkowanie w soboty, a Kutno właśnie na taką szykanę wobec mieszkańców się zdecydowało?
ZB: Na Placu Wolności dużo wcześniej było płatne parkowanie. Sobota u nas jest szczególnym dniem handlowym, więc gdyby nie było opłat nadal mieszkańcy mieliby problem z możliwością znalezienia wolnego miejsca do zaparkowania w centrum. A tak są dochody z sobót i jest rotacja samochodów, czyli efekt osiągnięty. Duże miasta w sobotę mają niepłatne parkowanie, bo firmy nie pracują, więc nie ma na przykład w Warszawie w sobotę problemu z parkowaniem, centra są nieco opustoszałe wówczas. A u nas jest odwrotnie, największy ruch to sobota.
ARZ: Jak długo będzie trwała anarchia na kutnowskich słupach ogłoszeniowych? Wiele miast radzi sobie z tym świetnie, w Kutnie jest to problem nie do rozwiązania.
ZB: Przygotowywany jest projekt uchwały zmieniający ten stan rzeczy. Na tym etapie można powiedzieć, że nie jest to prosta sprawa. Żeby był porządek na słupach musi być w pewnym sensie fiskalizacja i znów będą problemy. Wydaje mi się, że też nie ma jeszcze dobrego pomysłu i sposobu na docelowe rozwiązanie w tym zakresie. Nie wiem czy wydzierżawienie słupów firmie prywatnej zda egzamin, czy ona się wtedy utrzyma. Są również pomysły, aby zajmowała się tym jedna z naszych placówek np. KDK czy MOSiR. Nadal poszukujemy najlepszego rozwiązania.
ARZ: Spalony zabytkowy budynek w samym centrum to nie najlepsza wizytówka miasta. Czy jest realna szansa, aby Pałac Saski został w niedługim czasie odbudowany?
ZB: Byłem przekonany, że w 2009 roku sądowe sprawy właścicielskie się wreszcie sfinalizują, bo to dwie kadencje już mamy pałac rozgrzebany, ale procedury przejęcia od właścicieli utknęły w martwym punkcie. Miasto było przygotowane również finansowo, był już nawet termin aktu notarialnego, ale ktoś się nagle wycofał. Dopiero kiedy będziemy mieli zakończone procedury z prywatnymi właścicielami możemy wystąpić do Skarbu Państwa o pozostałą część nieruchomości i temat zakończyć. Niestety, jak widać, idzie jak po grudzie. Dzięki dofinansowaniu miasta przez te lata Pałac Saski organizował wiele imprez, ludzie tam przychodzą, tworzy się cały czas środowisko, które kibicuje jego odbudowie. Nie mogę powiedzieć, że dotychczasowa opieka miasta nad Pałacem poszła na marne. Oczywiście chcielibyśmy już pewnej zmiany choćby w architekturze miasta, ale niestety nie od nas to tym razem zależy.
ARZ: Czy reaguje pan na działalność dyrektora MOSiR Pawła Ślęzaka, który uprawia prywatę w samorządowej instytucji, choćby wynajmując bezgotówkowo powierzchnię reklamową na ogrodzeniu stadionu firmie syna?
ZB: Odbyłem rozmowę z dyrektorem MOSiR i uzyskałem informację o tym, iż powierzchnia reklamowa na ogrodzeniu wynajmowana jest Agencji I-Media za zamieszczanie w ich tytułach prasowych, portalu internetowym zapowiedzi i bieżących informacji o przebiegu imprez sportowych organizowanych przez MOSiR. Mam również zapewnienie ze strony Dyrektora Ośrodka, że stosowna umowa została zawarta.
ARZ: Czy nie niepokoi pana, że firma medialna, której właścicielem jest syn wspomnianego dyrektora dostaje najwięcej zleceń od jednostek samorządowych, pomimo że reprezentuje, zdaniem wielu, najniższy poziom merytoryczny? Wiedza o tej nieproporcjonalnej do innych tego typu firm wysokości zleceń jest przecież ogólnie dostępna.
ZB: Urząd Miasta czy inne jednostki podległe współpracują z różnymi redakcjami w oparciu o umowy. Współpracujemy również z Agencją i- Media, która dociera do licznego grona czytelników i internautów, jest wydawcą dwóch gazet lokalnych i redaktorem portalu internetowego. Ze względu na ten właśnie fakt siłą rzeczy występuje dysproporcja w rozliczaniu finansowym w porównaniu z innymi mediami. Rozumiem, że istnieje duża konkurencja na rynku kutnowskich mediów, ale uważam, że tak daleko idąca krytyka poziomu merytorycznego tego wydawcy jest niesprawiedliwa.
ARZ: Panie prezydencie, kiedy skończy się spożywanie alkoholu podczas meczów piłki nożnej, najbardziej hołubionej i dofinansowanej przez pana dziedziny sportu w Kutnie?
ZB: Rzeczywiście mamy z tym problem. Za organizację meczów odpowiedzialny jest Miejski Klub Sportowy „KUTNO”, on też wynajmuje ochroniarzy. Nie zawsze jest tak, że reagują oni na spożywanie alkoholu na trybunach. Władze Klubu zostały uczulone na ten problem i agencja ochrony będzie ostrzej egzekwowała zakaz spożywania alkoholu na trybunach przez kibiców. Mam nadzieję, że wkrótce wiosną, jak rozpocznie się sezon, nie będziemy mieli już tego problemu.
ARZ: Jak pan ocenia działalność swoich zastępców?
ZB: Oceniam bardzo dobrze, z pomysłami i zaangażowaniem podchodzą do swojej pracy.
ARZ: Czy uważa pan 2009 za udany rok dla Kutna?
ZB: To był mocny rok pod względem finansowym, inwestycyjnym, na pewno udany dla budżetu, mam nadzieję że udany dla mieszkańców Kutna. W kulturze również dobrze się działo, wiele koncertów, spektakli, pierwszy raz Święto Róży z dużą promocją, trochę o nas w Polsce było przynajmniej słychać. W oświacie spore zmiany, bo i termomodernizacje i doposażenie szkół też znaczne. Oby następny był równie udany. Tego życzę wszystkim mieszkańcom Kutna i powiatu kutnowskiego. Oczywiście również dużo zdrowia i pomyślności w życiu osobistym i zawodowym.
tekst autoryzowany